Ikona Powołanie Lewiego

(św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty)

 

W czasie tworzenia ikony Powołania Mateusza szukałem jakiegoś przykładu. Zrobiłem jednak własny szkic. Jakiś czas później odnalazłem freski z Monaster Visoki Dečani - Serbia - których malowanie zakończono około 1350 roku. Zadziwił mnie fakt, iż to co wcześniej znalazłem w Ewangelii: tłumacząc z greckiego tekstu doszedłem do wniosku, że w chwili powołania Matusza nie padło ani jedno słowo; znalazłem też na fresku przedstawiającym Powołanie Matusza. W architekturze otaczającej scenę, została umieszczona czerwona szarfa, która to w ikonografii ma znaczenie: rzecz dzieje się we wnętrzu nie tylko domu, ale we wnętrzu człowieka i nie koniecznie jest widoczna na zewnątrz, nie koniecznie słychać wypowiadane słowa. Zadziwiające jak dogłębne były przemyślenia malarzy w 14 wieku, jak przeżywali Biblię i ją rozumieli, skoro nie umknął im taki szczegół.

 

 Powołanie Matusza - opis

Chcąc dobrze odczytać ikonę, poczuć atmosferę biblijnej sceny powołania św. Mateusza, spróbujmy najpierw wejść w samą sytuację jaka ma miejsce. Opisana jest ona w trzech Ewangeliach synoptycznych dość podobnie:

 

Mt 9,9

Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz,

siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim.

 

Mk 2,13-14

Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał.

A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego:

«Pójdź za Mną!». On wstał i poszedł za Nim.

 

Łk 5,27

 

Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej.

Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i chodziłza Nim.

 

Ogólna sytuacja i atmosfera

Trzy Ewangelie przed faktem powołania Mateusza  opisują uzdrowienie paralityka spuszczonego przez dach i oskarżenie Jezusa o bluźnierstwo. Zaś po scenie powołania Lewiego, ukazują zatargi Jezusa z faryzeuszami o sprawy postów i oskarżenie, iż przebywa On z celnikami, grzesznikami i nierządnicami. Ogólnie atmosfera jest dość napięta i Jezus jest atakowany, oskarżany o bluźnierstwa… Jednocześnie Mesjasz jest skoncentrowany na obecności wśród grzeszników, oni interesują Go najbardziej. Wydaje się jakby całe to oskarżanie było tylko pretekstem do jeszcze większego zbliżenia się ku ludziom odrzuconym. Samo umiejscowienie sytuacji jest bardzo ważne, gdyż ukazuje, gdzie Mesjasz szuka swoich przyjaciół i braci, gdzie powołuje Apostołów.

 

Zanim powoła Mateusza – uzdrowienie paralityka

Scena uzdrowienia  paralityka, który zostaje przyniesiony przez innych ludzi, ukazuje niesamowitą i bezgraniczną miłość Boga do człowieka. Miłość, która nie ma przeszkód by kochać i co najważniejsze wykorzysta wszelkie dobre możliwości by do człowieka dotrzeć. I nie ukazuje się ta miłość przez uzdrowienie cielesne, ono jest w tej scenie bardziej skutkiem powątpiewania nauczycieli Pisma i Prawa. Ich ograniczone prawem myślenie i przekonanie, iż to oni mają jedyny słuszny obraz Boga i jedyną prawdziwą wiedzę o Nim i Jego postępowaniu powoduje skoncentrowanie się na słowach a nie na tym co się dzieje.

 

Wszyscy ewangeliści zauważają ważny fakt, o którym piszą: „Jezus widząc ICH wiarę…” Do tej pory i później, Jezus zwracał uwagę tylko na wiarę jednostki . Wiara osoby pretendującej do uzdrowienia była ważna i była podstawą. Tu wniosek jest prosty. Nie ujrzał wiary w paralityku, bo był… paralitykiem [ greckie słowo παραλυτικός (paralutikos) tłumaczy się jako: być wyczerpanym, osłabionym, sparaliżowanym, mieć coś słabe; sam zaś przyimek παρα (para) skierowuje znaczenie wyrazu na być z powodu kogoś, ze względu na kogoś takim; zaś samo λυο (luo) współcześnie znaczy liofilizowane – czyli jedzenie pozbawione wody pod wpływem zimna i obniżonego ciśnienia ]. Wszystko więc wskazuje na to, że paralityk nie był zdolny do wiary przez swoje zniewolenie, skrępowanie. Z Ewangelii nie dowiadujemy się co było tego powodem. Jednak Jezus znajduje wystarczający powód -  wiarę innych -  by powiedzieć do paralityka bez wiary czy z wiarą sparaliżowaną: „Odpuszczają ci się twoje grzechy”. Mało tego. Jezus zwraca się do paralityka: „Odwagi! Dziecko! (Mt 9,2 tłumaczenie dosłowne)” Czy dziecko można oskarżyć o grzechy? Albo domagać się wiary od berbecia? Odpuszczenie człowiekowi grzechów, wcale nie wiąże się ze zniwelowaniem ich skutków.  Po odpuszczeniu grzechów paralitykowi i bez jego prośby o to, uzdrawia go fizycznie ukazując zewnętrznie to co stało się we wnętrzu tego człowieka. Pojawiły się jednak faryzejskie wątpliwości, które jakby próbowały stłumić entuzjazm obecnych i też spowodować by Jezusa nie nazwać  Synem Bożym. Chrystus także zareagował na to wszystko. Ewangelie ukazują, że zaraz po tym, czyli po obrzuceniu wątpliwościami Uczonych w Piśmie i uzdrowieniu paralityka, Jezus miał zamiar odejść  stamtąd.

 

Niezrozumiany i nie uznany za prawdziwego nie rezygnuje

Na drodze Jezusa staje komora celna a w niej Lewi - celnik. I tu Jezus ukazuje już dobitnie nie tylko prawdę o bezgranicznej Miłości Bożej, ale o tym, iż Bóg potrafi zbudować wielkie dzieła na tym, co dla świata już nic nie znaczy nie wypowiadając nawet słowa, nie stawiając warunków, nie dyskutując i zadziwiając wszystkich. Mało tego. Bóg nie postawił warunku: Najpierw to ty się nawróć, popracuj nad sobą, zmów kilka modlitw i pokutuj gorąco, potem może coś z tego będzie. Bóg bazuje na tym stanie jaki jest. Ukazuje się tu również prawda o tym, że Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka jako jednostki, ma dla każdego plan, misję... I kompletnie nie interesuje go status społeczny osoby, grzeszne postępowanie, zawód. I pomimo, że próbuje się na wszelkie sposoby zniszczyć Jego działanie, to On i tak znajdzie wyjście i powód by działać, kochać…

 

Powołanie Lewiego/Mateusza

Kim był celnik? Poborca cła. Dla Żydów człowiek nieczysty, który zabierał im pieniądze dla znienawidzonych Rzymian. Co więc na co dzień przeżywał Lewi? Pogardę ze względu na swój zawód, przez to kim zewnętrznie był. Ludzie patrzyli na niego z pogardą, oddawali pieniądze z pogardą i identyfikowali go z powszechną opinią ogółu. Jak może się czuć człowiek, co jest w jego głowie, kiedy wokół pogarda w stosunku do niego i to nie z powodu jaki jest, ale z powodu tego jaki ma zawód? Czy patrzył ludziom w oczy? W całej tej sytuacji pojawia się Jezus. Nie wygłosił nauki, nie postawił warunków powołania…

 

W polskich tłumaczeniach Ewangelii napisane jest, że Jezus spojrzał/ujrzał/zobaczył celnika. Przyglądając się jednak greckim słowom w tym miejscu zauważymy, że to zobaczenie nie było takim ot sobie dostrzeżeniem kogoś, spotkanie wzroku. Ewangeliści Mateusz i Marek używają na owo „zobaczył”, greckiego słowa ϵιδoν i oιδα (ejdon, ojda). Słowa te mają o wiele głębsze znaczenie niż samo zobaczył. Znaczą też: widzieć, rozumieć, pojmować, rozpoznać, znać bliżej, żyć w przyjaźni, być w bliskich stosunkach, być w zażyłości. Św. Łukasz używa podobnego słowa na spojrzenie Jezusa. Słowo θεάομαι (theaomaj) ma znaczenia takie jak: oglądać, przypatrzeć się, jasno poznać, odwiedzić, dać się poznać. Dlaczego słowa te mają taką wartość?

 

 

Pomiędzy Jezusem a Mateuszem nie zaszedł żaden słowny dialog. Owszem, Ewangelia wskazuje na słowa Jezusa: „Pójdź za mną!” Jednak zostały one przetłumaczone na język polski z wykrzyknikiem na końcu. W greckim tłumaczeniu u Mateusza tego wykrzyknika nie ma. Dlaczego? Marek i Łukasz na opisanie tego, że Jezus rzekł, użyli słowa λεγo - (lego), które rzeczywiście oznacza powiedzieć, rozkazać komuś. Jednak Mateusz, czyli przeżywający samo wydarzenie, używa słowa λεγόμενον (legomenon) co w tłumaczeniu sprawia nie lada problem, ponieważ należało by to słowo przetłumaczyć w kontekście jako: to co się wcześniej stało (spojrzenie Jezusa) należy rozumieć, odczytać jako słowa: Pójdź za mną. Wtedy tekst wyglądał by tak: Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej i to spojrzenie było jak słowa Jezusa: Pójdź za mną! Wykrzyknik w języku polskim nie zawsze oznacza krzyk czy rozkaz. Może też oznaczać cytat ,ale dotyczący innego czasu i wydarzenia, słowa w tamtej sytuacji domyślne, jednak nie wypowiedziane.

 

Bóg patrzy inaczej

Okazuje się więc, że w tej scenie nikt nic nie mówi. Dzieją się spojrzenia ukazujące jak Bóg patrzy na człowieka. Bo czego doznał Lewi. Spojrzenia. Ale nie wzroku pełnego pogardy ze względu na zawód, na to co robił. Z wymownym słowem: jak się nawrócisz i będziesz już miał wiarę to przyjdź. Mateusz doznał spojrzenia Boga, które poznaje do głębi, spotyka się, zna bliżej, widzi i rozumie, jest w bliskiej relacji, zażyłości, które jest spojrzeniem z raju, spojrzeniem mówiącym καλοκἀγαθία (kalokagatia) – dobry i piękny zarazem.  Mało tego,scena ta zajmuje  zaledwie jeden lub dwa wersety. Pada spojrzenie. Ktoś na kogoś patrzy. A reakcją na spojrzenie było: „On wstał i poszedł za nim (Mt 9,9)”.

 

Zaraz potem, ewangeliści opisują, że Jezus siedzi przy stole z celnikami, grzesznikami… A co pozostało Uczonym w Prawie? Osądzać i żyć w osądzie. Grzesznicy i celnicy, okazali się bardziej otwartymi na Spojrzenie Boże, wyczulonymi na Jego obecność, wśród których Pan czuł się dobrze, bo skoro tam ucztował siedząc za stołem.

 

Miłość nie stawia warunków

Cała ta analiza słów udowadnia, że przed Bogiem jesteśmy jak dzieci. Obojętnie czy paralityk, do którego Jezus mówi: "Dziecko" czy dorosły celnik, który niejedno w życiu zbroił. Przed Panem Świata jesteśmy jak dzieci. A czy dzieci mają wiarę w Trójjedynego, Transcendentalnego Boga? Czy po prostu w Ojca. Mało tego. Czy dziecku przejdzie przez myśl, nawet po rozbiciu wazonu będącego cennym dziełem sztuki, że przestało być kochane z tego powodu przez rodzica, albo że musi spełnić jakieś warunki żeby miłość powróciła ? Dziecko patrząc w oczy ojca nawet przez chwilę się nie waha, nie poddaje w wątpliwość miłości ojca, choć rozbite szkło leży wokół niego. Dopiero dostrzeżenie tak głębokiej Miłości Boga, zobaczenie jej, spotkanie wzroku Ojca, prowadzi do wstania i pójścia za Nim. Po tym rodzi się nawrócenie, pokuta…

 

Spojrzenie które zmienia człowieka i świat

Ikona przedstawiająca powołanie Mateusza, ukazuje nam sam moment spojrzenia. Zatrzymuje go jakby w kadrze. Swoją prostotą, nie zwraca uwagi na nic innego. Niesamowicie prosty gest spojrzenia a zawiera tak głęboką tajemnicę. Za Mateuszem jest pozostawiona szara, ciemna komora celna spojrzeń pogardy. Wzrok Chrystusa woła Lewiego: Pójdź za mną, śledź mnie, poznaj… Czy tak się też nie dzieje w sytuacjach zakochania „od pierwszego wejrzenia”. Gest wyciągniętej ręki Jezusa jest tym samym gestem, jaki maluje się Archaniołowi Gabrielowi na  ikonach Zwiastowania Maryi - to gest błogosławieństwa. W Ewangelicznym opisie Zwiastowania napisane jest, że Anioł wszedł do środka, do wnętrza Maryi, co też ikony Zwiastowania ukazują rozwieszoną nad całą sceną szarfą. Powtórka gestu nawiązuje do tego, że rzecz dzieje się wewnątrz, niewidzialnie, pomiędzy Jezusem a pogardzanym Lewim.

 

Dlatego chcę ją przynęcić,
na pustynię ją wyprowadzić
i mówić jej do serca. (Oz 2,16)

Chrystus stoi na tle gór. W ikonografii góry mają często znaczenie Czterech Ewangelistów. Jest to też symbol pustyni, na jaką zaprasza Jezus. Tylko pustynia serca uświadamia człowiekowi  jak bardzo Bóg go kocha i jak bardzo  zdołał zanieczyścić siebie i swoje otoczenie, że nie widzi tego rzeczywistego Wzroku Boga pełnego wołania καλοκἀγαθία! Na pustyni człowieka już nic nie może zafascynować a Bóg może przemówić z płonącego i niespalającego się „suchego badyla”.

 

Pierwsza Ikona Powołanie Lewiego, została napisana dla Mateusza chorego na autyzm. Kiedy Jego rodzice poprosili o napisanie „jakieś” ikony, od razu w głowie miałem obraz tej biblijnej sceny. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem czemu na myśl przyszedł mi właśnie ten obraz. Dopiero kiedy spróbowałem się nieudolnie wgryźć w tekst zrozumiałem, że wielkie rzeczy mogą i dzieją się bez słów. A czy tak nie jest z osobą chorą na autyzm ? Wycofany, niepatrzący w oczy a jednocześnie zabierający więcej czasu, troski… Czyż Mateusz nie ma adekwatnego imienia do swojego Patrona? Czy nie jest na swój sposób celnikiem ?

 

 

 

Odsłony: 4919