IKONA - OBRAZ MIŁOŚĆ BOŻA

obecnie znajduje sie w Klasztorze Benedyktynów w Biskupowie k/Nysy

 

PODOBRAZIE

Obraz został wykonany zgodnie z „Rytuałem ikonopisarskim”[1] . Deska o wymiarach 130/74 cm powstała z sześciu pojedynczych desek, połączonych za pomocą pięćdziesięciu drewnianych kołków. Ilość kołków ma wymiar symboliczny. Tyle dni modliłem się zanim podjąłem się pracy nad obrazem. Deska pokryta została kilkoma warstwami płótna przyklejonego na gorąco klejem ze skóry królika. Z płótna został też uformowany delikatny kowczeg. „Często - zwłaszcza w tradycji słowiańskiej - w ikonach rzeźbiony jest kowczeg, jako miejsce najświętsze ikony, arka i tabernakulum, na którym widnieć będzie święte oblicze. Nie jest to warunek konieczny ikony, jednak zawiera w sobie bogatą treść teologiczną”[2]. Płótno zostało pokryte dwunastoma warstwami lewkasu[3] ku czci Dwunastu Apostołów.

 

 

ZŁOCENIE

Obraz został pozłocony szlakmetalem, który celowo jest uformowany na zniszczony i stary. „Na wyszlifowaną zaprawę nakleja się różnymi technikami złoto, które uważa się nie za kolor, ale za światło, ponieważ postać święta cała jest zanurzona w Bożej Światłości”[4]. Spękania i zabrudzenia złota mają na celu ukazywać atakującą człowieka ciemność, która przysłania Boże Światło. „Wybór możliwości wewnętrznego rozświetlenia wymaga uświadomienia sobie, że jest się niewolnym przez «ciemność»”[5]. Człowiek musi więc ciągle oczyszczać siebie, swoją wolę, obraz Boga w sobie, aby wreszcie to sam Bóg mógł wlać w niego swoje Światło malując w duszy człowieka na swój obraz. Idealnie ilustruje to Makary z Egiptu w metaforze „malarza portretu”: „Podobnie Chrystus – znakomity artysta – tym, którzy wierzą w Niego i patrzą na Niego nieustannie, portretuje z razu według obrazu siebie niebieskiego człowieka. Na podstawie własnego Ducha, z substancji światła samego, niewysłowionego światła, maluje obraz niebieski i umieszcza na nim dobrą i wdzięczną Oblubienicę. Jeśli człowiek nie patrzy nieustannie na Chrystusa, odwracając wzrok od wszystkiego innego, Pan nie namaluje obrazu siebie własnym światłem. Musimy więc patrzeć na Niego, wierząc w Niego i kochając Go, odrzucając wszystko inne i zwracając się do Niego, aby mógł namalować swój własny niebieski obraz i posłać go do duszy”[6].

Imitacja spękanego i zabrudzonego złota ma więc symbolizować powolny proces oczyszczania człowieka jak i samą potrzebę zaistnienia tego procesu. Bez oczyszczenia „zabrudzeń” przeszkadzających światłu, Bóg nie będzie mógł w pełni wlewać w nas swojego światła a tym samym człowiek nie będzie mógł w pełni rozpoznać Bożej Światłości. Imitacja ma więc przypominać o potrzebie ciągłego oczyszczania dla zbliżania się do Boga.

POSTACIE

Postacie na obrazie zostały namalowana temperą[7] i suchymi pigmentami. Metoda malowania jest taka sama jak w ikonach. „Technika malowania jest odwrotna niż zazwyczaj w malarstwie olejnym: wydobywa się światło z ciemnych barw przechodząc do coraz jaśniejszych. Ikona zasadniczo nie ma światłocienia, blask postaci „bije od wewnątrz”, jest obrazem świętości”[8].

ŚWIĘCI

Chcąc zinterpretować obraz zacznę od postaci zamieszonych w górnej jego części. Wybór tych świętych nie jest przypadkowy. To ukryta data a ściślej czas, w którym powstał obraz , miejsce zrodzenia się pomysłu i realizacji go.

 

ŚW. JACEK

Pomysł i cały początek pracy nad obrazem odbywał się na terenie parafii św. Jacka w Kamieniu Śl. gdzie też święty się naradził. Sam św. Jacek jest też dla mnie bliską postacią. To na terenie tej parafii podjąłem decyzję o wstąpieniu do Wyższego Seminarium Duchownego a wcześniej prosiłem o Jego wstawiennictwo. W tej też parafii mam zaszczyt przebywać w czasie świąt i wakacji jako kleryk. Stąd postać św. Jacka, która określa miejsce powstania obrazu.

Św. Jacek przedstawiony jest trzymając w ręku puszkę, w której przechowuje się Przenajświętszy Sakrament a ręką wskazuje na Matkę Bożą. Ma to związek z biografią Świętego. Według jednej legendy, w 1241 roku, gdy napadli na Kijów Tatarzy, w mieście zapanowała panika. Jacek odprawiał w tym czasie Mszę św. Jeden z braci wpadł w pewnej chwili do świątyni i krzyknął, aby uciekali. Jacek zabrał Najświętszy Sakrament i z innymi braćmi gotował się do ucieczki. Gdy wychodził ze świątyni, usłyszał głos Maryi, proszący, aby nie zostawiał Jej samej. Jacek wrócił do świątyni i wziął figurę Najświętszej Maryi Panny, która nagle stała się niewiarygodnie lekka. Przeniósł w ten sposób figurę do Krakowa, gdzie odzyskała pierwotny ciężar.

 

ŚW. PAWEŁ

Wyznacznikiem czasu w jakim postał obraz, jest postać świętego Pawła. Praca nad pomysłem jak i wykonanie odbywało się w czasie trwania Roku Świętego Pawła. Postać Świętego okryta jest czerwonym płaszczem oznaczającym męczeństwo. Nie posiada żadnych innych charakterystycznych cech, gdyż jej zadaniem na obrazie jest określenie czasu a nie przedstawienie postaci Świętego.

 

ŚW. BENEDYKT

Przed poświęceniem obrazu, nie miał on jeszcze swojego miejsca docelowego gdzie zostanie umieszczony. Chciałem, aby znalazł się w godnym miejscu. Został więc ofiarowany do Klasztoru OO. Benedyktynów w Biskupowie. Dlatego też do obrazu został domalowany św. Benedykt z odpowiednimi cechami. Św. Benedykt zamiast księgi trzyma na ręce budynek klasztoru w Biskupowie. Symbol ten ma oznaczać nieustanną opiekę Świętego nad domem gdzie we wspólnocie żyją Jego Synowie. Obok Świętego zostały umieszczone dwa symbole. Są one moimi subiektywnymi skojarzeniami. Są to: gołąbek z gałązką oliwną i kruki. O znaczeniu tych symboli opowiedzieć mogą sami Bracia.

 

POSTAĆ CHRYSTUSA

Twarz Chrystusa jest dość spokojna, jednak w oczach zauważalne jest zatroskanie i smutek. Ma to wyrażać zatroskanie Chrystusa o człowieka i smutek z odpychanej wciąż przez człowieka Miłości. Spokój twarzy ma wyrażać prawdę iż Miłość Boga nigdy nie ustaje i nic nie jest w stanie człowieka od niej odłączyć.

Postać Chrystusa jest lekko pochylona i przechylona. Oznacza to nieustanne pochylanie się Boga nad człowiekiem, jego nieustanną wolę obdarzania człowieka miłością i wszelkimi łaskami. Ma to też wyrażać prawdę o wzorze pokory jakim jest Chrystus. „On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem. Lecz ogołocił samego siebie przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi (Flp 2,6-7)”.

Czerwona szata Chrystusa symbolizuje Jego naturę ludzką a tym samym przestrzeń jaka była do tej pory człowiekowi dostępna dla jego zmysłów. Chrystusa można przecież było dotknąć, usłyszeć, zobaczyć…

Ręka Jezusa obejmuje człowieka, jednak nie trzyma go, jest otwarta. Wyraża to prawdę o wolnej woli człowieka, która nigdy nie zostaje przez Boga naruszona. Człowiek może poznawać drogi Boże, tylko w przestrzeni pełnej wolności. Tak więc człowiek sam wybiera czy chce dążyć ku zjednoczeniu z Bogiem, czy też woli inną drogę. Stąd też ręka Chrystusa na obrazie nie zniewala obejmowanego człowieka, ale stwarza mu przestrzeń wolności.

 

POSTAĆ CZŁOWIEKA

Człowiek na obrazie jest wtulony w Chrystusa, choć pomiędzy postaciami wydaje się pojawiać jakiś dystans. Postacie nie zlewają się, każda z nich tworzy jakby inną rzeczywistość. W przenośni ma to oznaczać przestrzeń duchową w jakiej człowiek spotyka Chrystusa. Przestrzeni tej nie da się opisać, ani sfotografować, choć istnieje. Ma to też symbolizować dystans jaki jest pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Ograniczeni naszymi ułomnościami, skutkami grzechów, słabościami ciała jesteśmy niejako w pewnej odległości od Boga, co jednak nie znaczy, że całkowicie oddaleni. I jeszcze jedno znaczenie dystansu pomiędzy postaciami. Kiedy człowiek zaczyna zbliżać się do Boga, kiedy dzięki łasce i wysiłkowi pracy wewnętrznej zmniejsza się dystans pomiędzy Chrystusem a nami, wtedy ogarnia człowieka pokusa, aby zatrzymać w sobie ten moment i mieć pewność, że właśnie to jest właściwe wyobrażanie Boga. Fenomenem staje się wtedy to, że Jezus się oddala na nowo tworząc dystans. „Jezus oddala się gdy chcemy go zatrzymać. Musimy żyć wierząc, lecz nie widząc i tylko mając nadzieję, a nie pewność”[9].

 

TWARZ CZŁOWIEKA

Na obrazie człowiek ma twarz zwróconą na zewnątrz sceny. Nie patrzy na Chrystusa. Ma to symbolizować swego rodzaju paradoks. Mianowicie, zbliżenie się człowieka do Boga wcale nie oznacza, że człowiek będzie to odczuwał poprzez zmysły. Święty Jan od Krzyża nazywa taki stan „nocą zmysłów”. Bóg jest wtedy tak blisko człowieka, że ten nie odczuwa go zmysłowo. Dlatego też głowa, czyli główne siedlisko zmysłów, nie jest zwrócona ku Chrystusowi. Także i ręce nie dotykają postaci Chrystusa. Jednak człowiek może odczytywać zewnętrzne znaki Bożej obecności dzięki zmysłom, dlatego też twarz postaci jest przedstawiona jakby patrząca na zewnątrz obrazu, obserwująca rzeczywistość wokół. Sama twarz postaci jest jakby nieskładna. Niektóre cienie i oczy jakby nie pasują do reszty. Ma to wyrazić powolny proces, jakim jest odrzucanie „starego człowieka”[10] a przyoblekanie się w „nowego”, o nowej tożsamości. Tę nową tożsamość wyraża biały kamyk jaki trzyma postać w ręce. Jest on właśnie uhonorowaniem walki, w której zwycięża „nowy człowiek”. O białym kamyku z wypisanym imieniem pisze św. Jan w Apokalipsie: „Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto [je] otrzymuje (Ap 2,17)”.

Łazarz – to imię wypisane na kamyku trzymanym przez człowieka na obrazie. Łazarz jest symbolem człowieka, który doświadcza śmierci, ale zostaje wskrzeszony, aby żyć dalej. Takiej śmierci doznaje każdy z nas kiedy wyzwala się z iluzji, kiedy zmienia myślenie, uwalnia się z nałogu… Zrywając więzi iluzji, człowiek doświadcza straty. Doprowadza do tego, że iluzja w nim umiera a sam budzi się do „nowego życia”. Otrzymuje wtedy nowe imię, bo staje się jakby „nowym człowiekiem”.

Apokalipsa wskazuje, że nowe imię znane jest tylko temu kto je otrzymuje. Na obrazie umieściłem to imię na kamyku tak, aby było czytelne. Sama postać wydaje się też jakby pokazywać ten kamyk. Ma to wyrażać prawdę o Miłosierdziu Bożym, które przecież nie może stać się czymś ukrywanym. Człowiek popełnia grzechy a zapłatą za nie jest śmierć, jednak Bóg w swoim Miłosierdziu daje człowiekowi szansę, aby się od grzechu uwalniać przez pojednanie w sakramencie spowiedzi. Wiara w Miłosierdzie Boga, pozwala nam powstawać i podejmować na nowo drogę do zjednoczenia się z Bogiem. Każde doświadczenie Miłosierdzia, to otrzymanie przebaczenia i „nowego imienia”.

 

PŁASZCZ

Obie postacie są okryte płaszczem. Płaszcz ten nie jest częścią ubioru Chrystusa, ale jest czymś okrywającym całą scenę. Tekst jednej z pieśni w „Drodze do Nieba” mówi: „tulisz [Chrystus] w Ojcowski płaszcz, chroniąc mnie w nim”[11]. Płaszcz ma więc wyrażać łączność Trójcy Świętej w dziele miłości Boga do Człowieka.

NAPISY

Imię obrazu to Miłość Boża (he agape tou Theou). Boczny papirus przedstawia cytat z Księgi Izajasza: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iż 49,15)”. Na obrazie została też celowo zamieniona kolejność opisów Chrystusa. Zastosowałem efekt lustrzanego odbicia odnosząc się do św. Pawła i jego słów w Pierwszym Liście do Koryntian: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś ujrzymy twarzą w twarz (1Kor 13,12a)”.

 

ZWIĄZEK Z BIOGRAFIĄ

Na początku opisu obrazu wspomniałem, że ma on związek z moją biografią. Chodzi tu o wszystkie żywe doświadczenia Boga, jakie miałem w moim życiu. Każde doświadczenie bliskości Boga, Jego Opatrzności, ale też doświadczenia ciemności i samotności, cierpienia i radości, spokoju i emocjonalnych burz bardzo ożywiło moją wiarę. Najbardziej bliskim mi odczuciem jest właśnie wtulenie się w Chrystusa. W chwilach trudnych, ale też tych radosnych zawsze wyobrażam sobie, że Chrystus otula mnie, przygarnia swoją otwartą ręką… I choć moje zmysły nie czują Go wtedy, to jednak wiem, że tak właśnie jest.

Najlepiej wyrażą to słowa, którymi też chciałbym zakończyć opis: „W naszej relacji do Jezusa Chrystusa musimy pogodzić napięcie między doświadczeniem i brakiem doświadczenia, między konkretnym wyobrażeniem a niemożnością wyobrażenia, między pojawieniem się a znikaniem. Nie możemy pochwycić Jezusa. Mimo to wolno nam ufać, że ten Jezus, który żył przed dwoma tysiącami lat, który zmartwychwstał i który siedzi po prawicy Ojca, towarzyszy nam dzisiaj, jest przy nas i w nas”[12] .

 

 


[1] Szkoła Ikonopisarska „Pantokrator”, Rytuał Ikonopisarski. Obrzędy poświecenia ikon, modlitwy na poszczególnych etapach pisania ikony, ryty błogosławieństw ikonopisarzy, Zabrze 2007.

[2] Tamże, s. 13.

[3] Lewkas – zaprawa klejowo – kredowa.

[4] D. Klejnowski-Różycki, Światło Chrystusa w ikonie. Kolory jako nośnik treści teologicznych na podstawie „Hierarchii Niebiańskiej” Pseudo-Dionizego Areopagity, w: R. Porada (red.), Chrystus światłem ekumenii. W drodze na Trzecie Europejskie Zgromadzenie Ekumeniczne w Sibiu, Opole 2006, s. 104.

[5] B. Elwich, Ikona. Duchowość i filozofia, Kraków 2006, s.20.

[6] Cyt. za: A. Louth, Początki mistyki chrześcijańskiej, przekł. H. Bednarek, Kraków 1997, s 151.

[7] Tempera – mieszanina kurzego żółtka, wina i olejku goździkowego stosowana jako spoiwo malarskie.

[8] Dz. cyt. D. Klejnowski-Różycki, s. 104

[9]A. Griin, Portrety Jezusa, przekł. Urszula Poprawka, Kraków 2002, s. 210.

[10] Określenie „stary człowiek” odnosi się do człowieka żyjącego w stanie śmierci duchowej, człowieka zamkniętego na możliwość doświadczenia metanoi – czyli przemiany myślenia.

[11] Droga do Nieba, Opole 2006, s. 569.

 

[12] A. Grün, Portrety Jezusa, przekł. U. Poprawka, Kraków 2002, s. 210.